Znajdziesz tu notatki z mojego życia w Italii. Dowiesz się, jak poznaję Włochy podczas wędrówek oraz w kontakcie z kulturą, literaturą i z wszystkim co włoskie. Opisuję swoje wrażenia z podróży bliższych i dalszych. Piszę o tym co mnie zaciekawiło, zatrzymało uwagę, skłoniło do refleksji. Zapraszam.

środa, 14 czerwca 2017

Giardino Giusti w Weronie


We Włoszech  od kilku dni  upały,  w minioną  niedzielę   słupek rtęci wskazywał ponad  30 stopni . Meteorolodzy  ostrzegają przed  nadmiernym  nasłonecznieniem i apelują o pozostanie w domu. Jednak, choć skwar  dokucza i trudno wytrzymać  duchotę  to realizujemy  zaplanowane na niedzielę zwiedzanie  Giardino Giusti  w WeronieWśród świeżej zieleni  ogrodu i w cieniu drzew poszukujemy  schronienia przed palącym słońcem,  ukojenia  i wytchnienie  od  turystycznego  zgiełku, któremu  największy upał niestraszny. 


Zapraszam do Giardino Giusti – oazy  zieleni  położonej  w samym  sercu pięknej Werony.  


Ogrodu Giusti  należy  szukać  na lewym brzegu Adygi , na odcinku między Ponte Pietra, a  Ponte Nuovo,  w okolicach kościoła  Santa Maria  in Organo. Miejsce łatwo przeoczyć, gdyż  od strony ulicy  szczelnie przylegające  budynki zasłaniają  ogród. Podążając wąską  via Giardino Giusti  w pewnym momencie ciąg zabudowań  otwiera się  efektownym portalem z podcieniami i zaprowadza  na  wewnętrzny dziedziniec Palazzo Giusti. Ceglasty  mur  wykończony  krenelażem  i  brama z metalowych żerdzi  oddziela  obszerne  corte  od ogrodu.  Flankujące  furtę,  dwa dodatkowe  wejścia oraz  nisze z posągami to ślady dawnej świetności, kiedy  podwórze  stanowiło  elegancki  przedsionek do ogrodu i  odbywały się tu koncerty  artystów. 

Kompleks  pałacowo – ogrodowy  należał  do arystokratycznego  rodu  Giustich. W XIV wieku rodzina  przybyła tu z Toskanii, aby zająć się przemysłem farbiarskim. Wówczas  słabo zasiedlone tereny  położone na lewym brzegu Adygi doskonale  nadawały się  do rozwoju przemysłu farbiarskiego, a przebiegający w pobliżu starożytny  szlak  handlowy  via Postumia  ułatwiał  transport   wełny ze wschodu na zachód niziny padańskiej.


Najbardziej wpływową postacią  rodu był  Agostino Giusti – miłośnik  muzyki i kolekcjoner  obrazów ,  bywalec salonów na dworze Medyceuszy  i Habsburgów,  to on w XVI wieku  wybudował pałac  oraz   stworzył   ogród czerpiąc  z  licznych swoich  podróży  wzory i inspiracje. W projektowaniu  pałacu i ogrodu  miał  swój udział  Michele  Sanmicheli  z Werony największy  w owych czasach urbanista i projektant ogrodów. W stylu  ówczesnej  mody urządził ogród , który  charakteryzował  się geometrycznie podzieloną  przestrzenią, osiowym układem klombów, symetrią, strzyżonymi, wiecznie zielonymi żywopłotami, obecnością  fontann, posągów, labiryntów, grot o znaczeniu symbolicznym.



 Styl jaki reprezentuje ogród Giusti  nazywamy  dziś  renesansowym lub włoskim
Po przekroczeniu bramy wchodzimy na płaski  teren  obejmujący geometrycznie uformowane kwatery. Strzeliste  cyprysy   wyrastają  ponad poziom zielonych i idealnie przystrzyżonych  żywopłotów z bukszpanu i mirty. Najstarszy  cyprys  ma ponad  600 lat , nazwano go  Cyprysem  Goethego.  Wygrawerowany  na  płytce z mosiądzu   fragment z dziennika poety  zdobi  cyprys  niczym  kosztowna biżuteria.  Ścieżki  między klombami zaprowadzają do pluskającej  cicho  fontanny  zasiedlonej  przez  żółwie.  Zaciekawiają liczne posągi,  która to Diana, Venera  czy Atlanta? Studiowanie  detali z bliska pozwala rozpoznać mitologiczne  postaci.

Ponad tym subtelnym i wypielęgnowanym  parterem,  teren wznosi się delikatnie  i przechodzi  w naturalnie  zarośnięty   drzewami  park.  Ścieżka  zaprowadza do Belwederu   skąd roztacza się piękny  widok na dachy Werony.  Na wzgórze prowadzi również wąska  aleja obsadzona  cyprysami, trzeba pokonać piętrzące się schody,  aby dostać się  do groty  i na taras widokowy usytuowany powyżej  Mascherone .    

Zachodnią część  ogrodu ogranicza  stary mur z XII wieku  jeszcze sprzed  panowania Scaligerów. Stoją tu  rzędem  cytrusy  w donicach, a w niszach  zaciekawiają posągi   rzymskich  bogów  Bachusa i Wenery.  Zmurszałe  mury i  skruszałe rzeźby   to zaledwie nikłe ślady po starej  i pięknej oranżerii.

Opustoszały  budynek Palazzo   nie robi  takiego wrażenia  co  ogród. W kilku salach udostępnionych do zwiedzania zachowały  się zdobienia  sufitów i freski. Jednak warto wejść do największej  sali  i z okna na piętrze podziwiać widok na ogród.


Miejsce warto odwiedzić , choćby z uwagi na niezwykłą aranżację ogrodu, dzikość  i natura  przeplatają  się tu  z harmonią i symetrią  wypielęgnowanych  klombów. Ciekawe jest również to, że zwykle to pałac wznosił się na wzgórzu,      a ogród rozpościerał u jego stóp, tu jest odwrotnie,  pałac  otwiera wejście do ogrodu, który wznosi się coraz wyżej.  





 
O Ogrodzie Giusti w Weronie  ciekawy wpis znajdziecie na  blogu Kalejdoskop Renaty http://kalejdoskoprenaty.blogspot.it/2016/05/ogrod-giusti-w-samym-sercu-werony.html
i na blogu Ogrodniczka w podróży
http://ogrodniczkawpodrozy.blogspot.it/2014/05/giardino-giusti-ukryty-klejnocik-werony.html

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz